Obrazek mówi sam za siebie....
W piątek chemia, w poniedziałek ustny polski...
Okropny tydzień przede mną. Muszę się nauczyć tego ustrojstwa.
Nie wiem co za idiota wymyślił jakieś ustne matury. Nie wystarczyły by im pisemne?
Mnie by stykło :/ Od paru dni mam słabą kondycję psychiczną.
Wczoraj jak przygotowywałam tą maturę to serducho mi miało wyskoczyć.
Nienormalne... :/ Ale koniec o maturach.
Weekend przeszedł u mnie nawet spoko, chociaż mój kochany tatuś nie marnował czasu i przy każdej nadarzającej się okazji, pokazał jaki z niego kawał chama.
Od dnia Wszystkich Świętych poszedł wreszcie na grób do swoich rodziców.
Wstyd :/ Widać teraz jak strasznie ich kochał. Teraz jego limit odwiedzania cmentarza wyczerpał się na najbliższe kilka miesięcy. Brak wogóle na niego słów...
Dosłownie brzydzi mnie już te życie. Jest nudne jak cholera. Nic się nie dzieje, nie ma kasiorki, żeby gdzieś pojechać... Oderwać się od tego debilizmu. Nie mogę się doczekać aż się wreszcie z tego domu wyprowadzę, bo tutaj się nie da żyć normalnie.
Ja teraz idę się robić "na bóstwo" :D i spadam, bo nie będę z tym grzybem siedzieć w chacie.
Strzelę jeszcze notkę wieczorem bo pewnie będzie o czym pisać.
A więc narazie :D:D
Name:


Komentarze: