
Dzisiaj rano z pełną zaciętością uczyłam się matury z polskiego. Wprawdzie nie maszkieciłam przy tym marchewki jak ten gość na fotce ale skupienie było podobne :P
Nauczyłam się połowy. W niektórych miejscach jeszcze się jąkam ale do poniedziałku dam rade.
Cholerne ciepło i dzieciaki wrzeszczące na dworze doprowadzają mnie do szału.
Ci rodzice są wogóle nieodpowiedzialni. Wypuszczą dziecko jak zwierzę i nie zwracają na nie wogóle uwagi. Nie wpadło by mi na myśl, żeby o tym tutaj pisać, gdyby nie to, że właśnie pod moim oknem rozgrywa się scena z mamusia w roli głównej. Mianowicie: dziecko przewróciło się (nie wiem co było tego przyczyną ale to sprawa drugorzędna) a kochana mamusia, zamiast przytulić to dziecko, wziąść je do domu i opatrzyć zadrapania to jeszcze dała mu klapsa, zwyzywała od debili i pajaców i poszła. Kiedy dziecko spytało się dokąd idzie, ta odpowiedziała, że do sklepu. Maluch siadł na schodach i rozpłakał się jeszcze głośniej ale teraz już chyba nie z bólu a z żalu, że własna matka kładzie na nim lagę.
Takie sytuacje mnie strasznie irytują. Nie rozumiem jak tak można.
Ja już dziś mogę powiedzieć, że napewno będę lepszą matką dla mojego dziecka.
Sama po sobie wiem, że aby wyrosnąć na dobrego człowieka, trzeba czuć miłość przynajmniej jednego rodzica, a matki w szczególności...
Wszyscy mamy jedno życie, ale czasami ludzie sami je sobie marnują.
Szkoda...